Wiedzialem ,że "askolki" jak mówil Ojciec na odlamki idą w górę i na bok. Mialem lekkiego "pietra"
ale nie myślalem o rezygnacji. Poczuć podmuch i uslyszeć prawdziwy wybuch, jak na froncie, przeżyć
chociaż namiastkę tego o czym opowiadali wieczorami męszczyżni, gdy zebralo sie im na frontowe
wspominki.
Po raz kolejny podpalilem śmierdzacy mieszaniną nafty i benzyny "lont".
Leżalem w plytkiej brużdzie zaoranego rżyska tak, żeby widzieć wybuch zza pokażnego pnia dzikiej
czereśni.
Nie pamiętam czy slyszalem wybuch, nie wiem czy widzialem blysk, nagle poczulem brak powietrza,
uciekalo mi z pluc.
Wstalem, podszedlem na skraj skarpy, by spojrzeć co się wydarzylo,lecz co innego przykulo moją
uwagę: na skraju tego lasku stala postać z kosą.
Ruszylem w Jej stronę podszedlem, a Ona zsunela kaptur z glowy ukazując swą mi piekną twarz,
Nie byly potrzebne slowa weszliśmy w lasek i polożyliśmy się na zielonym dywanie z roślin, po chwili
bylismy kochankami, przekazywala mi ,że mamy bardzo malo czasu,że zaraz ktoś nadejdzie z kim
Ona musi iść i nadszedl ktoś kto Ją zabral. pamiętam,iz poczulem się zdradzony,gdy odchodzila, dziś
wiem, że tak musialo być,żebym to Ja mógl wrócić.
Od strony wioski walili ludzie, zbierali się na skarpie przyglając sie czemuś na ziemi, uslyszalem ,jak
mówią: no nareszcie się doczekal, a to się zalatwil Diablisko ,podmuch go zabil, no przyznam iż bardzo
zaciekawilo mnie na kogo tam moi sąsiedzi pomstują.
No nie bylem zbudowany ,na ziemi dokladnie tam gdzie się ukrylem przed wybuchemleżala moja
kapsula (cialo).
Gdyby tak nie pomstowali pewnie by sie mnie pozbyli,ale sluchając ich "biadolenia" zasiadlem znowu
za "sterami kapsuly" i ożylem wzbudzając niezlą konsternację wsród nich.
Ktoś z sąsiadów znalazl mlot i jako dowód poniesli go do mojego ojca, żeby dochodzić praw z tytulu
popękanych szyb w oknach ich domów.
Musialem wszystko powiedzieć co uczynilem nie bez dumy, ja przecież także cos potrafię.
Wszyscy byli pewni,że skóry calo nie wyniosę z tej przygody i nadsluchiwali kiedy rozpocznę
"koncert" pod odpowiednią "batutą", ale nie bylo nawet murmurando.
Ja dowiedzialem się o jeszcze jednym zawodzie, z którym obeznany byl mój Tata, a skórę ocalilem
dzięki temu,iż znalem Jego kominiarskie zapędy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz