Zdumienie,jak zawsze, bezmierne zdumienie i pytanie bez adresata-dlaczego? Dlaczego chcą mnie
zaciukać? I to w imieniu prawa? Ha dobrze pomyslane wszyscy potwierdzą ,że wyplynalem i zaczalem
,ale "akcja ratunkowa" sie nie powiodla.
Nagle jakaś część tej akcji stala się zrozumiala- te samochody i otwarta furtka na vipowską plażę, ten
Gość przed wejściem do wody nie żartowal, ale na spieprzanie bylo już za póżno.
Sam wlazlem, a raczej wplynąlem w zastawioną sprytnie pulapkę.
Branżowa motrówka sterowana przez umundurowanego funkcjonariusza szla już calą mocą
podniesionym dziobem prując taflę jeziora.
Sternik liczyl,że sparalizowany strachem pozostanę w tym samym miejscu,albowiem uniesienie dziobu
zwiekszylo martwe pole ograniczające widocznosć z przodu lodzi, w którym się wlaśnie znalazlem.
Mimo zdumienia i totalnego zaskoczenia tym absurdalnym atakiem nie stracilem instynktu
zachowawczego, umysl robil swoje.
Ucieczka w trzciny!- nie, to nie kukurydza wbije się w nie za tobą jezeli uda się ci tam doplynąć,
nie możesz sie mu pokazać,gdyż skoryguje kurs i nic nie uratuje tej glupiej lepetyny przed spotkaniem z
metalową burtą.
- Masz jedyną szansę, podpowiadal, musisz wykorzystać co masz.
Wiedzialem już co mam i nie zamierzalem się poddawać temu durniowi za sterem.
Szum spienionej prującym dziobem wody już zlewal się w jeden dżwięk z pracującym na wysokich
obrotach silnikiem.
Ustawilem się w wodzie tak,żeby prawa burta lodzi mogla minąć mnie o wlos i gdy już byla w bardzo
niebezpiecznej odleglości, blyskawicznie zanurzylem się z podkulonymi nogami, by na wyczucie odbić się
nimi w stronę od zaokrąglonej burty dziobu pędzącej z morderczym zamiarem unicestwienia mnie
motorówki.
Sternik prawdopodobnie mial pilota na lądzie, który korygowal kurs wzgledem mojej pozycji, gdyż
przy odbiciu nogami od burty spodziewalem się obrócenia mnie w stronę kilwateru, ale tak sie nie stalo
odbicie bylo bardzo udane, w uszach slyszalem szum wody widzialem ,że plynę pod wodą bardzo
szybko, ale czy w stronę pomostu w zatoczce?
Dno się podnosilo i widocznośc się zwiększyla, powoli wypuszczalem powietrze z pluc, mimo,że jeszcze
się nie dusilem powoli wynurzylem się by zobaczyć gdzie się znalazlem.
Mój podwodny kros mial wlaściwy kierunek,okolo trzech metrów przedemną znajdowl się pomost,
pod który wplynąlem.
Nikt ze stojących na plaży i w wodzie nie zwrócil na mnie uwagi, wpatrywali się w miejsce gdzie ostatni
raz widzieli moją glowę znikającą pod wodę.
Niewidoczny dla "towarzystwa" z plaży i osloniety solidnym palem od strony tafli jeż. obserwowalem
traz także jako widz manewry motorówki , którą sternik już zatrzymal i wpatrywal się w powierzchnię
wody, byl już w miejscu gdzie zanurkowalem.
Z brzegu dpytywali się czy są plamy krwi, a sternik odpowiedzial: że nie ma ,ale leb to na pewno ma
rozwalony, bo slyszalem ,jak gruchnęlo.
Wyszedlem z pod pomostu i skierowalem się do furtki wtedy, mlody czlowiek spytal :czy topan tam
plywal? Gdy potwierdzilem, powiedzial: ale pluca!
Przy furtce siędziala znana miz widzenia brunetka w wieku balzakowskim, patrząc mi z uśmiechem w
oczy glośno powiedziala: to Nieśmiertelny....
zaciukać? I to w imieniu prawa? Ha dobrze pomyslane wszyscy potwierdzą ,że wyplynalem i zaczalem
,ale "akcja ratunkowa" sie nie powiodla.
Nagle jakaś część tej akcji stala się zrozumiala- te samochody i otwarta furtka na vipowską plażę, ten
Gość przed wejściem do wody nie żartowal, ale na spieprzanie bylo już za póżno.
Sam wlazlem, a raczej wplynąlem w zastawioną sprytnie pulapkę.
Branżowa motrówka sterowana przez umundurowanego funkcjonariusza szla już calą mocą
podniesionym dziobem prując taflę jeziora.
Sternik liczyl,że sparalizowany strachem pozostanę w tym samym miejscu,albowiem uniesienie dziobu
zwiekszylo martwe pole ograniczające widocznosć z przodu lodzi, w którym się wlaśnie znalazlem.
Mimo zdumienia i totalnego zaskoczenia tym absurdalnym atakiem nie stracilem instynktu
zachowawczego, umysl robil swoje.
Ucieczka w trzciny!- nie, to nie kukurydza wbije się w nie za tobą jezeli uda się ci tam doplynąć,
nie możesz sie mu pokazać,gdyż skoryguje kurs i nic nie uratuje tej glupiej lepetyny przed spotkaniem z
metalową burtą.
- Masz jedyną szansę, podpowiadal, musisz wykorzystać co masz.
Wiedzialem już co mam i nie zamierzalem się poddawać temu durniowi za sterem.
Szum spienionej prującym dziobem wody już zlewal się w jeden dżwięk z pracującym na wysokich
obrotach silnikiem.
Ustawilem się w wodzie tak,żeby prawa burta lodzi mogla minąć mnie o wlos i gdy już byla w bardzo
niebezpiecznej odleglości, blyskawicznie zanurzylem się z podkulonymi nogami, by na wyczucie odbić się
nimi w stronę od zaokrąglonej burty dziobu pędzącej z morderczym zamiarem unicestwienia mnie
motorówki.
Sternik prawdopodobnie mial pilota na lądzie, który korygowal kurs wzgledem mojej pozycji, gdyż
przy odbiciu nogami od burty spodziewalem się obrócenia mnie w stronę kilwateru, ale tak sie nie stalo
odbicie bylo bardzo udane, w uszach slyszalem szum wody widzialem ,że plynę pod wodą bardzo
szybko, ale czy w stronę pomostu w zatoczce?
Dno się podnosilo i widocznośc się zwiększyla, powoli wypuszczalem powietrze z pluc, mimo,że jeszcze
się nie dusilem powoli wynurzylem się by zobaczyć gdzie się znalazlem.
Mój podwodny kros mial wlaściwy kierunek,okolo trzech metrów przedemną znajdowl się pomost,
pod który wplynąlem.
Nikt ze stojących na plaży i w wodzie nie zwrócil na mnie uwagi, wpatrywali się w miejsce gdzie ostatni
raz widzieli moją glowę znikającą pod wodę.
Niewidoczny dla "towarzystwa" z plaży i osloniety solidnym palem od strony tafli jeż. obserwowalem
traz także jako widz manewry motorówki , którą sternik już zatrzymal i wpatrywal się w powierzchnię
wody, byl już w miejscu gdzie zanurkowalem.
Z brzegu dpytywali się czy są plamy krwi, a sternik odpowiedzial: że nie ma ,ale leb to na pewno ma
rozwalony, bo slyszalem ,jak gruchnęlo.
Wyszedlem z pod pomostu i skierowalem się do furtki wtedy, mlody czlowiek spytal :czy topan tam
plywal? Gdy potwierdzilem, powiedzial: ale pluca!
Przy furtce siędziala znana miz widzenia brunetka w wieku balzakowskim, patrząc mi z uśmiechem w
oczy glośno powiedziala: to Nieśmiertelny....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz